Że „Śląsk na grubie stoi”, wszyscy wiedzą – również firmy ubezpieczeniowe. Cechą charakterystyczną dla przemysłu wydobywczego jest jego znaczna ingerencja w środowisko, niezależnie od metody i głębokości wydobywania surowca.

Obowiązująca ustawa z dnia 9 czerwca 2011 r. Prawo geologiczne i górnicze stawia obywatela w pozycji podporządkowanej, albowiem właściciel nieruchomości nie posiada uprawnienia do sprzeciwienia się zagrożeniom spowodowanym ruchem zakładu górniczego, czyli uniemożliwienia zakładowi dalszej eksploatacji i powstawaniu kolejnych szkód. Może jednak żądać naprawia szkody już wyrządzonej. Powyższe oznacza ni mniej, ni więcej, że pod naszym domem kopalnia może fedrować, a sam właściciel nie może temu zapobiec.

W takiej sytuacji naturalną reakcją człowieka jest chęć ubezpieczenia swojego domu od skutków szkód górniczych, podobnie jak robi się to w przypadku pożaru, czy zalania. Niestety, firmy ubezpieczeniowe skutecznie wyłączają swoją odpowiedzialność w tym zakresie.

 

Analizując stosowane przez ubezpieczycieli wyłączenia odpowiedzialności w zakresie ubezpieczeń mieszkań i domów, zdecydowana większość z nich, zarówno na Śląsku, jak i w pozostałej części kraju, w swojej ofercie standardowo nie obejmują szkód powstałych z tytułu wymienionych w umowie zdarzeń będących następstwem prac górniczych tzn. tąpnięcia, osunięcia etc., których przyczyny pozostają w związku z pracami górniczymi.

W efekcie, w przypadku tąpnięcia powodującego uszkodzenie budynku, czy nawet jego zawalenie, właściciel nie zostaje w tym zakresie objęty ochroną ubezpieczeniową, a ubezpieczyciel nie ma obowiązku wypłacenia mu nawet złotówki.

Co to oznacza dla właścicieli nieruchomości znajdujących się na terenie objętym zagrożeniem? Spokojnie, nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Przyczyną szkód górniczych najczęściej są osuwiska, tąpnięcia czy powolniejsze ruchy ziemi, które niosą za sobą bardzo dużą siłę. Powyższe zdarzenia skutkują pęknięciami ścian, trwającym latami powolnym osiadaniem budynku powodującym jego odchylanie się od pionu, a w ekstremalnych przypadkach nawet zawaleniem budynków.

Ryzyko wystąpienia takich zdarzeń w terenie górniczym jest znaczne, a koszty ich usunięcia niebagatelne, co niewątpliwie znalazłoby bezpośrednie odzwierciedlenie w kosztach wykupienia ochrony ubezpieczeniowej takiej nieruchomości, powodując, iż dla wielu właścicieli byłaby nieosiągalna, a sama kwota wypłaconego odszkodowania mocno ograniczona.

Obecnie dostępna procedura dochodzenia odszkodowań z tytułu szkód górniczych wydaje się być skuteczna i wystarczająca, a co więcej, mniej kosztowna.

Właściciel nieruchomości dotkniętej szkodami górniczymi zgłasza się bezpośrednio do kopalni odpowiedzialnej za jej powstanie. Zanim sprawa trafi do sądu, istnieje konieczność wyczerpania obligatoryjnego postępowania ugodowego. Warunek wyczerpania postępowania ugodowego jest spełniony, jeżeli przedsiębiorca górniczy bądź Skarb Państwa odmówi zawarcia ugody albo od zgłoszenia przez poszkodowanego przedsiębiorcy górniczemu żądania naprawienia szkody upłynęło 30 dni, chyba że poszkodowany wyznaczy dłuższy termin.

Istotnym ułatwieniem dla osób dochodzących roszczeń już na drodze postępowania sądowego jest art. 96 ust. 1 punkt 12 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, zgodnie z którym, strona dochodząca naprawienia szkód spowodowanych ruchem zakładu górniczego jest zwolniona z obowiązku uiszczenia kosztów sądowych, takich jak opłaty od pism (np. 5% wartości przedmiotu sporu przy pozwie) czy wydatków (np. zaliczki na poczet dowodu z opinii biegłego).

Nadto, kopalnia ma obowiązek nie tylko naprawienia szkód, jeżeli takie wyniknęły z przyczyn leżących po jej stronie, ale i zadośćuczynienia utraconym wskutek zaistniałego zdarzenia korzyściom (zasada pełnego odszkodowania, o którym pisaliśmy tutaj https://pirozek.pl/szkody-gornicze-zasada-pelnego-odszkodowania/). Odpowiedzialność kopalni oparta jest na zasadzie ryzyka, co dla poszkodowanego oznacza, że to kopalnia, aby skutecznie uniknąć odpowiedzialności, winna udowodnić, że to nie wskutek jej działania szkoda powitała.

Powyższe ostatecznie pozwala na uznanie, że w zasadzie dzięki ustawowo ustalonej odpowiedzialności za szkody górnicze po stronie kopalni i wyłączeniem ze strony firm ubezpieczeniowych, sytuacja poszkodowanego jest przejrzysta, a samo dochodzenie jego praw mniej kosztowne. Obecna sytuacja niewątpliwie pozwala na skuteczne uzyskanie przez właściciela nieruchomości odszkodowania, bez konieczności klasycznego przepychania się w zakresie odpowiedzialności finansowej pomiędzy podmiotem, wskutek działania którego szkoda powstała, a firmą ubezpieczeniową w kontekście warunków i zakresu udzielonej przez nią ochrony ubezpieczeniowej.

adwokat Angelika Bełkot

zobacz naszą pełną ofertę: szkody górnicze