Pan Adam pracuje w firmie informatycznej na stanowisku specjalisty do spraw kontaktu z klientem korporacyjnym. Do jego obowiązków należą przede wszystkim prowadzenie rozmów telefonicznych, korespondencji mailowej, umawianie i prowadzenie spotkań oraz podpisywanie umów o współpracę. Swoją pracę wykonuje najczęściej w biurze zlokalizowanym w centrum dużego miasta wojewódzkiego. Pewnego dnia szef wydał polecenie służbowe i nakazał Panu Adamowi poukładanie na wysokiej szafie kartonów z dokumentacją archiwalną. Firma nie posiadała żadnej drabiny lub schodka, więc przełożony zasugerował użycie krzesła obrotowego. W trakcie wykonywania zleconych prac Pan Adam upadł i złamał prawą rękę w łokciu oraz doznał ogólnych potłuczeń. Na miejsce zdarzenia wezwano pogotowie ratunkowe, które zabrało poszkodowanego pracownika do szpitala, gdzie opatrzono rany i założono opatrunek gipsowy.

Do wypadków przy pracy dochodzi w całej Polsce codziennie. Niestety niewielu poszkodowanych jest świadoma swoich praw i nie zgłasza się po należne odszkodowanie. Ponadto ci pracownicy, którzy wierzą jak w takiej sytuacji powinni się zachować, odstępują od dochodzenia roszczeń z obawy przed szykanami ze strony pracodawcy czy nawet utraty pracy. Tego typu postawa jest oczywiście błędna i skutkuje przekonaniem wśród zatrudniających, że nie mają żadnej odpowiedzialności za tego typu zdarzenia jak wypadek przy pracy. Warto zwrócić zatem uwagę, że w świetle przepisów za  wypadek przy pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności lub poleceń przełożonych, podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia, a nawet w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji pracodawcy w drodze między siedzibą pracodawcy a miejscem wykonywania obowiązku wynikającego ze stosunku pracy. (art. 3 ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych).

Pan Adam po powrocie do domu skontaktował się z adwokatem-specjalistą w sprawie odszkodowań i skonsultował dalsze kroki w przedmiotowej sprawie. Pełnomocnik polecił mu jak najszybsze zgłoszenie wypadku pracodawcy, co pracownik uczynił wysyłając stosownego maila do przełożonego. Firma, w której Pan Adam jest zatrudniony, powołała komisją powypadkową w celu ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku. Po kilka dniach pracownik został wezwany do biura w związku ze sporządzeniem z dochodzenia powypadkowego dokument o nazwie protokół ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku (protokół powypadkowy). W treści protokołu wskazane było, że wyłącznie odpowiedzialnym był Pan Adam, który bez powodu i należytego rozmysłu wszedł na krzesło obrotowe i wskutek działania na właśnie niebezpieczeństwo doznał szkody na osobie. Pracownik po uzyskaniu porady od adwokata wzniósł stosowne uwagi i zastrzeżenia tj. wskazał, że wykonywał polecenie służbowe bezpośredniego szefa mimo, że układanie kartonów nie należało do jego obowiązków, bowiem bał się sprzeciwić przełożonemu. Na dowód swoich twierdzeń przedstawił maila od szefa. Protokół z uwagami oraz pismem wyjaśniającym sporządzonym i podpisanym przez adwokata Pana Adama trafił do zarządu spółki.

Protokół, który sporządza komisja, jest podstawą do ustalenia uprawnień do świadczeń odszkodowawczych dla poszkodowanego lub jego rodziny. Zatem niezwykle istotne jest, aby dokładnie się z nim zapoznać i wnieść stosowne zastrzeżenia. W sytuacji, gdy pracodawca nie uzna naszych uwag, przysługuje nam, a w razie wypadku śmiertelnego, członkowi naszej rodziny, powództwo do właściwego sądu o ustalenie i sprostowanie protokołu (podstawa: art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego). Z powództwem tym mogą wystąpić również związki zawodowe, działające u pracodawcy zatrudniającego poszkodowanego pracownika. Warto pamiętać, że zamieszczenie w protokole oświadczenia i postanowienia, że zdarzenie nie ma charakteru wypadku przy pracy bądź występują okoliczności mające wpływ na prawo poszkodowanego do świadczeń odszkodowawczych (np. wyłączna jego wina), wymaga szczegółowego uzasadnienia i udowodnienia przez pracodawcę.

Zarząd po dokonaniu szczegółowej analizy sprawy uznał, że zdarzenie miało charakter wypadku przy pracy i wynikało z zaniedbania pracodawcy w związku z nakazaniem wykonania pracy potencjalnie niebezpiecznej przy użyciu narzędzi (przedmiotów) do tego przystosowanych. Pan Adam zatem mógł skorzystać, ze wszystkich uprawnień i dochodzić roszczeń z tytułu wypadku przy pracy. Adwokat, który dotychczas służył pomocą poszkodowanemu, zgłosił w jego imieniu roszczenie do ZUS i pismo z wezwaniem do wskazania polisy ubezpieczeniowej OC pracodawcy. Zarząd przekazał stosowna dokumentację tj. polisę wraz z adresem do zgłaszania szkód. Pełnomocnik wystosował pismo do ubezpieczyciela z żądaniem naprawienia szkody oraz wypłacenie zadośćuczynienia.

Warto zwrócić uwagę, że wypłata odszkodowania z ZUS nie zamyka poszkodowanemu drogi do dochodzenia naprawienia szkody i uzyskania zadośćuczynienia na zasadach ogólnych (szerzej we wcześniejszym artykule). Często zdarza się, że pracownicy otrzymują rekompensatę z ZUS i nie wiedząc o możliwości uzyskania odszkodowania na drodze cywilnej, pozostają przy świadczeniu z obowiązkowego ubezpieczenia. Natomiast w związku z dużą konkurencją na rynku ubezpieczeń i obniżką cen większość szanujących się przedsiębiorców ma wykupione OC działalności z rozszerzeniem OC za szkody wyrządzone pracownikom w trakcie świadczenia prac na rzecz pracodawcy, w tym powstałe podczas podróży służbowej. Nie jest rzadkością, że sumy gwarancyjne takich polis opiewają na milionowe kwoty. Ponadto pracownicy bardzo często mają wykupione dobrowolne ubezpieczenia nnw i życiowe w ramach tzw. grupówek. Kredytobiorcy czy to hipoteczni czy posiadający kredyt konsumencki też ubezpieczają się od zdarzeń skutkujących obrażeniami jakich doznał bohater tego artykułu. Z tych wszystkich umów można dochodzić odpowiednich świadczeń.

Po przeprowadzeniu postępowania likwidacyjnego adwokat Pana Adama wynegocjował satysfakcjonującą ugodę, co ostatecznie zaspokoiło roszczenia poszkodowanego. Ponadto zgłoszone zostały roszczenia z polisy grupowego ubezpieczenia pracowniczego oraz z umowy ubezpieczenia, którą Pan Adam zawarł przy zakupie telewizora w jednej z dużych sieci sklepów z produktami RTV. Ostateczna kwota świadczeń i odszkodowań wyniosła 42 000 złotych.

W następnym artykule m.in. o dobrowolnym ubezpieczeniu pracodawcy, szkodach wyrządzonych jednej firmie przez drugą firmę i działaniach zakładów ubezpieczeń w tym zakresie. Zapraszamy do lektury.

Łukasz Oleś

Łukasz Oleś

Adwokat w Kancelarii Pirożek & Pirożek

Adwokat przy Izbie Adwokackiej w Katowicach. Ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz politologiczne na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

więcej o mnie

e-mail: l.oles@pirozek.pl