Pani Engelberta po wielu latach przerwy postanowiła wrócić do swojej pasji, a to uprawiania przydomowego ogródka, albowiem ceny kupowanych warzyw i owoców zaczęły ją bardzo obciążać, a jej emerytura pomimo waloryzacji nadal była niska.  Jako, że ogródek był już bardzo zaniedbany konieczne było przeprowadzenie plewienia. Podczas tego procesu, po usunięciu wysokich zarośli Pani Engelberta ku swojemu przerażeniu odkryła wiele rys i spękań na ścianie budynku dotychczas przysłoniętej przez bujną roślinność. Pani Engelberta zaczęła się zastanawiać nad tym co mogło być przyczyną tych uszkodzeń i wtedy przypomniała sobie, iż kilka kilometrów od jej domu znajduje się kopalnia. Udała się do zakładu górniczego celem zgłoszenia szkód, ale pracownik kopalni poinformował ją, iż od 3 lat kopalnia nie prowadzi wydobycia w pobliżu jej domu, a tym samym szkody nie mogły powstać z winy kopalni.

„Życie” każdej kopalni jest ograniczone, na co wpływ mają różne czynniki: wyczerpanie złóż kopalin, brak opłacalności dalszego wydobycia, względy środowiskowe. Jest jednak faktem, iż w pewnym momencie dochodzi do zaprzestania wydobycia, a w dłuższym okresie czasu dochodzi do likwidacji zakładu górniczego. Wtedy mogą pojawić się wątpliwości, czy powstałe szkody są rzeczywiście pochodzenia górniczego.

 Zawiedziona Pani Engelberta udała się do tzw. kancelarii odszkodowawczej, która za 40% prowizji od uzyskanej kwoty prowadzi takie sprawy. Referent ds. odszkodowań poinformował ją, iż skoro kopalnia już nie fedruje, to nic nie da się zrobić.  Pani Engelberta była załamana. Jednakże w drodze do domu zaczepiła ją sąsiadka i poleciła jej wizytę u adwokata specjalizującego się  w tematyce szkód górniczych. Adwokat przeanalizował sprawę, zgromadził niezbędną dokumentację i profesjonalnie wytłumaczył Pani Engelbercie wszystkie jej wątpliwości.

Często zakłady górnicze stoją na stanowisku, iż skoro zakończono eksploatacje górniczą, to teren jest uspokojony górniczo i nowe szkody nie mogą się pojawiać. Z taką argumentacją nie można się zgodzić. W razie takiej postawy zakładu górniczego w toku ewentualnego sporu sądowego konieczne będzie przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu szkód górniczych, którego zadaniem będzie ustalenie związku-przyczynowego pomiędzy ruchem zakładu górniczego a powstałymi szkodami. W takich opiniach biegli bardzo często wskazują, iż pomimo zakończenia wydobycia, teren nie jest uspokojony górniczo. Często tworzą się bowiem niecki osiadania, dochodzi do reaktywacji starych zrobów, a przemieszczające się masy ziemi powodują, iż teren nadal „pracuje”. Biegli przeciętnie przyjmują, iż od zakończenia eksploatacji do uspokojenia terenu górniczego mija z reguły od dwóch do czterech lat (w niektórych przypadkach nawet dłużej).

Tym samym należy mieć na uwadze, iż nawet jeżeli kopalnia nie fedruje już w okolicy naszej nieruchomości, to nadal mogą powstawać szkody górnicze na skutek wcześniej prowadzonego wydobycia.

Rafał Drzewiecki

Rafał Drzewiecki

Adwokat w Kancelarii Pirożek & Pirożek

Studia prawnicze na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach ukończył w 2011 r., a w 2018 r. złożył z wynikiem pozytywnym egzamin adwokacki. W trakcie aplikacji adwokackiej przy Izbie Adwokackiej w Katowicach zdobywał doświadczenie współpracując z kancelariami z obszaru Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

więcej o mnie

e-mail: r.drzewiecki@pirozek.pl

Tel. 505-837-881