Dzisiejsza sytuacja frankowiczów oraz kredytobiorców w euro i dolarach

Jeszcze niedawno wielu kredytobiorców odkładało decyzję o sporze z bankiem, licząc na to, że sytuacja sama się wyklaruje. Dziś taki sposób myślenia coraz częściej okazuje się błędem. Obecny etap sporów walutowych jest dla konsumentów wyjątkowo istotny: orzecznictwo jest znacznie dojrzalsze, linia TSUE pozostaje konsekwentnie prokonsumencka, a sądy stopniowo odblokowują się po największej fali spraw frankowych. To sprawia, że dla wielu osób właśnie teraz jest dobry moment, aby realnie ocenić swoje roszczenia i rozważyć pozwanie banku.

To dobry czas na pozwanie banku

Z punktu widzenia praktyki kancelaryjnej obecna sytuacja jest wyraźnie korzystniejsza niż jeszcze kilka lat temu. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że liczba nowych spraw frankowych spada, a wskaźniki załatwialności wyraźnie rosną. W I kwartale 2025 roku do sądów I instancji wpłynęło 12 606 nowych spraw frankowych, czyli około połowę mniej niż rok wcześniej, a liczba spraw pozostających do załatwienia również spadła. Równolegle resort podaje, że sądy apelacyjne załatwiły w I półroczu 2025 więcej spraw frankowych niż w całym 2024 roku. To oznacza, że system nie jest już w takim stopniu przeciążony jak w okresie największego napływu pozwów, a wiele postępowań ma dziś szansę toczyć się sprawniej.

Z perspektywy kredytobiorcy ma to znaczenie nie tylko procesowe, ale i negocjacyjne. Im bardziej ustabilizowane jest orzecznictwo i im większe ryzyko przegranej bank realnie dostrzega, tym częściej bank zaczyna traktować sprawę ugodową poważnie. W praktyce oznacza to, że pozew nie jest wyłącznie drogą do wyroku. Bardzo często jest także narzędziem, które dopiero otwiera drogę do rozsądnej ugody.

Ugoda bywa korzystna, ale często dopiero po wniesieniu pozwu

Wiele osób pyta dziś nie o to, czy pozywać bank, lecz czy lepiej od razu zawrzeć ugodę. Odpowiedź wymaga ostrożności. Ugoda może być dobrym rozwiązaniem, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście odpowiada interesowi kredytobiorcy. W praktyce bardzo często dopiero po wniesieniu pozwu bank przedstawia propozycję, którą można uznać za realnie wartą rozważenia. Powód jest prosty: dopóki bank nie widzi konkretnego ryzyka procesowego, ma znacznie mniejszą motywację do ustępstw.

Nie jest przypadkiem, że równolegle do dużej liczby toczących się procesów rośnie także liczba ugód. Ministerstwo Sprawiedliwości podawało, że od początku 2024 roku do końca I kwartału 2025 zawarto ponad 55 tysięcy ugód w sprawach frankowych. Sam ten fakt nie oznacza jeszcze, że każda ugoda jest dobra. Pokazuje jednak, że banki coraz częściej wybierają porozumienie tam, gdzie wcześniej były skłonne prowadzić twardy spór. Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że pozew bardzo często wzmacnia pozycję negocjacyjną klienta.

Spłacony kredyt nadal może być podstawą roszczeń

Jednym z najczęstszych mitów pozostaje przekonanie, że po całkowitej spłacie kredytu nie da się już nic zrobić. Tymczasem w bardzo wielu przypadkach spłacenie kredytu nie zamyka automatycznie drogi do dochodzenia roszczeń przeciwko bankowi. Jeżeli umowa zawierała niedozwolone postanowienia dotyczące mechanizmu waloryzacji, przeliczeń kursowych albo nieuczciwego rozłożenia ryzyka walutowego, to problem prawny nie znika tylko dlatego, że kredyt został wykonany. Znaczenie ma przede wszystkim treść umowy i charakter dokonanych świadczeń. Tę logikę konsekwentnie wzmacnia orzecznictwo unijne, które akcentuje skuteczną ochronę konsumenta i brak możliwości osłabiania jej przez formalne konstrukcje prawa krajowego.

W praktyce oznacza to, że także osoby, które już dawno spłaciły kredyt we frankach, euro lub dolarach, powinny przeanalizować swoją dokumentację. W wielu sprawach dopiero taka analiza pokazuje, że kredyt był wykonywany przez lata na podstawie mechanizmu, który od początku budził poważne zastrzeżenia prawne.

Frankowicze, euro i dolary. Dziś liczy się nie tylko waluta, ale treść umowy

Choć największa liczba sporów dotyczy kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim, coraz wyraźniej widać, że istota problemu nie ogranicza się wyłącznie do CHF. Kluczowe znaczenie ma to, czy bank wprowadził do umowy mechanizm przeliczeniowy pozwalający mu jednostronnie wpływać na wysokość zobowiązania, a także to, czy konsument został rzetelnie poinformowany o ryzyku kursowym. Jeżeli wada konstrukcyjna umowy jest podobna, podobne mogą być także argumenty prawne. Dlatego kredytobiorcy w euro i dolarach nie powinni zakładać, że skoro ich sprawa nie jest klasyczną sprawą frankową, to pozostają bez ochrony.

Dzisiejszy stan prawa europejskiego wyraźnie sprzyja analizie umów przez pryzmat rzeczywistej przejrzystości warunków kontraktu, a nie samej nazwy produktu bankowego. To właśnie dlatego rośnie znaczenie spraw dotyczących innych walut obcych, zwłaszcza tam, gdzie bank stosował podobne rozwiązania do tych znanych z umów frankowych.

Najnowsze orzeczenia TSUE i ich wpływ na sytuację kredytobiorców

Wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 roku w sprawie C 396/24

To jedno z najważniejszych nowszych rozstrzygnięć dla sporów walutowych. Z publicznych omówień tego wyroku wynika, że TSUE zakwestionował rozwiązania prowadzące do rozliczania nieważnej umowy w sposób niekorzystny dla konsumenta, oderwany od rzeczywistych wpłat dokonanych przez strony. Ministerstwo Sprawiedliwości wprost wskazało, że standard wynikający z tego wyroku wymaga takiego modelu rozliczeń, który nie pozwala bankowi ignorować dokonanych przez kredytobiorcę spłat przy dochodzeniu własnych roszczeń.

Znaczenie tego orzeczenia jest bardzo praktyczne. Po pierwsze, wzmacnia ono bezpieczeństwo procesowe frankowiczów dochodzących zwrotu świadczeń po stwierdzeniu nieważności umowy. Po drugie, zwiększa ono presję na banki, aby bardziej realistycznie oceniały ryzyko przegranej. Po trzecie, argumentacja tego wyroku może być używana także w sprawach dotyczących kredytów w euro i dolarach, jeżeli sąd dojdzie do wniosku, że umowa również upada z uwagi na abuzywność mechanizmu walutowego.

Wyrok TSUE z 22 stycznia 2026 roku w sprawie C 902/24

To kolejne bardzo istotne orzeczenie. Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że wyrok ten potwierdza zgodność rozwiązań przyspieszających postępowania frankowe ze standardem unijnym. Równocześnie dostępne omówienia sprawy akcentują, że TSUE odniósł się do kwestii potrącenia, rozliczeń po nieważności umowy oraz rozkładu kosztów procesu w taki sposób, aby nie osłabiać skuteczności ochrony przyznanej konsumentowi przez dyrektywę 93/13.

W praktyce ma to duże znaczenie dla kredytobiorców. Bank nie może odzyskać przewagi wyłącznie dzięki procesowym technikom, jeżeli ich zastosowanie prowadziłoby do zniechęcenia konsumenta do dochodzenia swoich praw. To kolejny sygnał, że spór z bankiem należy oceniać nie tylko przez pryzmat samej abuzywności umowy, ale także przez pryzmat zasad rozliczenia po jej upadku. Dla frankowiczów jest to wzmocnienie pozycji. Dla kredytobiorców w euro i dolarach jest to sygnał, że w razie podobnych wad umownych mogą korzystać z tej samej logiki ochronnej.

Dlaczego właśnie teraz warto działać?

Dzisiejszy moment jest korzystny z kilku powodów. Orzecznictwo jest znacznie bogatsze niż jeszcze niedawno. Najważniejsze zagadnienia prawne są już w dużej mierze rozpoznane. Sądy mają większe doświadczenie w prowadzeniu tego typu postępowań. Banki z kolei coraz częściej muszą kalkulować nie tylko samą możliwość przegranej, lecz także koszty procesu, odsetki i konsekwencje kolejnych wyroków TSUE. W takich realiach klient, który trafia do sądu z dobrze przygotowaną sprawą, nie występuje już przeciwko systemowi w fazie chaosu, lecz korzysta z momentu, w którym linia ochrony konsumenckiej jest znacznie bardziej uporządkowana.

Z tego właśnie powodu obecny czas można uznać za dobry moment na pozwanie banku. Nie dlatego, że każdy proces zakończy się identycznie, lecz dlatego, że rynek sporów walutowych wszedł w fazę większej przewidywalności, a to zawsze wzmacnia pozycję strony dochodzącej swoich praw.

Kiedy sprawę frankową można przegrać?

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że nawet dziś sprawy przeciwko bankom nie są wygrane z góry. Sprawę frankową można przegrać wtedy, gdy konkretna umowa po szczegółowej analizie nie zawiera postanowień abuzywnych o takim ciężarze, który uzasadniałby nieważność albo trwałą bezskuteczność kluczowych klauzul. Ryzyko przegranej pojawia się również wtedy, gdy kredytobiorca nie ma statusu konsumenta albo gdy związek umowy z działalnością gospodarczą jest na tyle silny, że wyłącza ochronę konsumencką. Znaczenie ma także prawidłowe sformułowanie żądań, kompletność dokumentacji i spójność materiału dowodowego.

Przegrać można także z przyczyn praktycznych: przez zbyt późne podjęcie działań, przez bierność wobec pozwu banku, przez brak odpowiedniej reakcji na zarzuty dotyczące rozliczeń lub przez przyjęcie błędnej strategii procesowej. Dlatego najlepsze efekty osiąga się wtedy, gdy decyzja o sporze albo o ugodzie jest poprzedzona rzetelną analizą konkretnej umowy, historii spłat i aktualnego stanu orzecznictwa.

Kredyty walutowe – Kancelaria Pirożek & Pirożek Katowice

Dla frankowiczów i dla części kredytobiorców w euro oraz dolarach obecna sytuacja jest korzystna. Spory walutowe nie zniknęły, ale weszły w fazę większej dojrzałości. Sądy stopniowo przyspieszają, orzecznictwo TSUE dalej wzmacnia ochronę konsumentów, a banki coraz częściej są skłonne do realnych ustępstw dopiero wtedy, gdy widzą po drugiej stronie dobrze przygotowany pozew. Właśnie dlatego dziś często nie warto już biernie czekać. W wielu sprawach to dobry moment, aby skorzystać z szansy i podjąć zdecydowane działania wobec banku.

Więcej artykułów